• Wpisów:4
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 23:31
  • Licznik odwiedzin:2 037 / 2489 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nic się nie zmienia, nadal z dystansem do ludzi. Chyba trochę minie nim komuś zaufam w 100%. Wolę słuchać niż mówić, bo po co mówić o swoich uczuciach skoro nikogo one nie obchodzą ? Myślałam, że wszystko już jest na dobrej drodze jednak jak zawsze się myliłam. Okazało się, że mimo wsłuchiwania się w ludzi mi bliskich nadal nie wiele o nich wiem. Jedynym choć marnym pocieszeniem jest to, że oni wiedzą o mnie jeszcze mniej. Czasami tak się zastanawiam, pewnie jak każdy, co by było gdybym zniknęła. Ile osób by zwróciło na to większą uwagę ? Czy ktoś pobiegł by mnie szukać ? Czy może raczej nikt by nie za uwarzył mojej nieobecności ? Samobójstwa podobno są dla słabych, ale czy ktoś powiedział, że ja jestem silna ? Moje życie z dnia na dzień ma coraz mniejszy sens. Jedyną osobą, dla której żyję jest on, ale czy dla niego to coś oznacza ? Czy aby na pewno wiem kim jest ten człowiek skoro nawet on nie wie kim jestem. Rodzina ? nie posiadam. Wybrała wygodę życia nie zważając na mnie. I tak może jestem egoistką wszyscy jesteśmy, ale ja tak na prawdę oczekuję tylko tego by ktoś choć raz mnie do końca wysłuchał pomimo moich łez, które na pewno napłyną mi do oczu. Chcę tylko żeby ktoś usłyszał to co jest nieme.
 

 
Żyję cicho krwawiąc. Wiem nie powinnam, jestem młoda całe życie przede mną, ale ja już mam dość. Wiem, że prędzej czy później podejmę ostateczną decyzję. Chcę być samobójcą bo to piękne mieć świadomość, że możemy sami sobie odebrać najenniejszy dar życia. Ale po co żyć? Pytanie retoryczne i tak wszyscy czekamy na śmierć. Ostatnimi czasy lubię być sama, wszystkich przyjaciół w jakiś sposób oddaliłam od siebie.Samotność jest moją przyjaciółką.
 

 
Otwarty świat rany zamknięte. Ciepłe powietrze nocą i czarne niebo pełne cipłych gwiazd, a każda z nich jest jakąś częścią mnie, która ginie każdej minuty. Mając wszystko tym bardziej nie chce mi się żyć. Tracę siły. Prawdziwa twarz pokazuje się dopiero gdy jesteśmy sam na sam z własnymi myślami. Uśmiech ginie, zmienia się w miliony malutkich łez spływających po moich bezuczuciowych policzkach.